Jack Black i Kyle Gass nie tylko założyli zespół. Zbudowali całą mitologię. Tenacious D to komediowo-rockowy duet, który przenosi absurd do skrajności, dostarczając jednocześnie dobre riffy. To szczególna mieszanka rockowego teatru i stoickiego humoru, która od dziesięcioleci urzeka fanów.
Wiarygodność zespołu w świecie ciężkiej muzyki znacznie wzrosła, gdy w 2014 roku zdobyli nagrodę Grammy za najlepsze wykonanie metalowe. Nagrodę tę zdobyli za cover klasyka rocka Ronniego Jamesa Dio „The Last in Line”. To nie było zwycięstwo tylko dla zabawy. To był moment, kiedy społeczność metalowa spojrzała na klaunów i powiedziała: „Tak, ci goście naprawdę wiedzą, co robią”.
Ale przed Grammy było HBO.
Duet wystąpił we własnym kultowym serialu Tenacious D, który trwał od 1997 do 2000 roku. W sumie wyemitowano sześć odcinków. Każdy z nich trwał dokładnie piętnaście minut. Idealny format do szybkiego zanurzenia się w fikcyjne winiety, które pokazują zarówno ich porażki, jak i triumfy. Program przedstawił surrealistyczną wersję ich życia, mieszając rzeczywistość z fantazją w sposób świeży i nieco szalony.
„Zmienili koncepcję komedii skeczowej w pełnoprawną narrację rockową”.
Czas był idealny. Telewizja końca lat dziewięćdziesiątych była głodna czegoś niezwykłego. Tenacious D dostarczył tę niezwykłą rzecz. Dostarczyli muzykę. Dostarczyli maniakalną energię Jacka Blacka i stoicką magię gitary Kyle’a Gassa.
Wiele lat później ich wczesna praca w HBO nadal definiuje ich wizerunek. Nagrody Grammy dodały prestiżu. Piosenki zapewniały długowieczność. Ale główny atut pozostaje ten sam: dwóch facetów, którzy traktują siebie na tyle poważnie, aby pisać złożone metalowe riffy, ale nie na tyle poważnie, aby zignorować żart.
Oglądasz teraz stare odcinki. Jakość produkcji jest nieco szorstka. Żarty są przestarzałe. Jednak chemia między bohaterami jest niezaprzeczalna. To migawka momentu w popkulturze, kiedy komedia i metal bezlitośnie zderzyły się.
Dziedzictwo to coś więcej niż tylko nagroda. To jest wytrwałość. Kontynuowali posuwanie się do przodu. Grali dalej. A fani kontynuowali oglądanie.


















