Martin Halliwell jest w tej kwestii doskonale zorientowany. Jest partnerem w NewSpace Capital i byłym dyrektorem ds. technologii (CTO) w SES. Zauważył, że obszar ten stał się przesycony. I teraz zaczyna się prawdziwa eksplozja.
Obecnie na orbicie znajduje się około 16 000 satelitów. To ogromna ilość metalu i krzemu pęcherzykująca wokół Ziemi. Ale liczby wkrótce staną się wręcz przerażające. Według firmy Novaspace zajmującej się analizą danych w ciągu następnej dekady nastąpi 43 000 wystrzeleń. Goldman Sachs przewiduje, że w ciągu zaledwie pięciu lat na orbitę wejdzie 70 000 satelitów znajdujących się na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).
Dokładna ilość nie jest aż tak istotna. Ważniejsza jest skala zjawiska.
Grupy te rosną. I stają się zbyt duże, aby ludzie mogli je obsługiwać ręcznie.
Dlaczego satelity potrzebują pokładowych systemów obliczeniowych AI
Ze stacji naziemnej można śledzić kilkanaście satelitów. Jeśli jesteś naprawdę dobry w swojej pracy, poradzisz sobie ze setką. Ale z tysiącami? To jest nierealne.
Sieć tej wielkości powinna działać natychmiastowo. Wymieniaj dane. Unikaj wzajemnych kolizji. Reaguj na nagłe zmiany w zapotrzebowaniu klientów. Napraw problemy techniczne przy prędkości 17 000 mil na godzinę. Ludzie są zbyt powolni. Nawet opóźnienia w przesyłaniu poleceń mogą zniszczyć cały system.
Dlatego potrzebujemy automatyzacji. Potrzebujemy sztucznej inteligencji. Nie po to, żeby zastąpić ludzi, ale żeby obsłużyć procesy, które dzieją się w ciągu kilku sekund. Satelity będą musiały przetwarzać swoje dane bezpośrednio na orbicie, działając w ściśle określonych przez nas granicach.
To jest przetwarzanie danych na pokładzie dla satelitów – przejście od przesyłania surowych danych na Ziemię do podejmowania decyzji w przestrzeni kosmicznej.
Weź obserwację Ziemi. Satelity te gromadzą obecnie ogromne ilości zdjęć. Mapy wzorców pogody. Stan upraw. Strefy katastrofy. Poziom emisji. Wszystko to jest przesyłane na Ziemię. Następnie zespoły naziemne oczyszczają, sortują i analizują te dane, zanim klienci będą mogli z nich skorzystać. To staje się wąskim gardłem.
Jeśli satelity będą w stanie oczyścić dane na orbicie, będą przesyłać tylko najważniejsze informacje. Obniżasz koszty. Oszczędzaj czas. W obronie prędkość wygrywa wojny. Szybsze dane oznaczają szybsze działanie. Ponadto zmniejsza zależność od stacji naziemnych, które są podatne na ataki lub proste awarie. Sam satelita staje się częścią odporności sieci.
Dynamiczne zarządzanie wydajnością za pomocą sztucznej inteligencji
Satelity to coś więcej niż tylko kamery i czujniki. To routery na niebie.
A zapotrzebowanie na ich przepustowość jest chaotyczne. W godzinach szczytu wzrasta gwałtownie w miastach. Znika nad oceanem w okresach spokoju. Ma to kluczowe znaczenie w strefach katastrof lub operacjach wojskowych.
Stała wiązka skierowana w ten sam punkt 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu jest nieskuteczna. To strata energii. Marnowanie widma.
Sztuczna inteligencja może śledzić te wzorce. Może zauważy zmianę. Potrafi zmienić orientację promieni niemal w czasie rzeczywistym. Może decydować, ile mocy wysłać do wiązki nad strefą huraganu w porównaniu z cichym obszarem podmiejskim. To jest dynamiczne. Jest responsywny.
Oznacza to bardziej efektywne wykorzystanie ograniczonych zasobów. Sieć satelitarna staje się inteligentnym narzędziem, a nie zwykłą rurą.
Kto jest odpowiedzialny, jeśli sztuczna inteligencja popełni błąd?
To jest główny problem.
Technologie są gotowe. Fizyka działa. Oprogramowanie istnieje. Ale ramy prawne i organizacyjne? Utknęli w latach 90.
Większość przepisów zakłada, że u steru stoi człowiek. Podkreślona osoba podpisuje. Decyzję podejmuje wyznaczona osoba. Jeśli coś pójdzie nie tak, wiesz, kogo osądzić lub zwolnić.
AI zaciera tę granicę.
Co się stanie, jeśli system autonomiczny skieruje wysoce kierunkową wiązkę w niewłaściwy odbiornik? A co jeśli zakłóci działanie pobliskiego satelity? A jeśli wyrządzi krzywdę fizyczną? Kto jest winien?
Operator? Producent? Programista?
Wszystko jest zamglone.
Operatorzy są ostrożni. Chętnie pozwalają sztucznej inteligencji sugerować kierunki działania. Ale nie chcą pozwolić sztucznej inteligencji na realokację wydajności bez zgody człowieka. Na razie.
Przyjmowanie technologii będzie powolne. Boleśnie powolne. Potrzebujemy jasnych zasad. Granice. Co maszyna może zrobić sama? Co wymaga udziału człowieka w kontroli? Dopóki nie odpowiemy na te pytania, branża upadnie.
Projektowanie statków kosmicznych przy użyciu sztucznej inteligencji
Sztuczna inteligencja jest potrzebna nie tylko do operacji lotniczych. Zmienia sposób, w jaki budujemy te urządzenia.
Inżynierowie mogą używać sztucznej inteligencji do pisania kodu. Aby przeszukać dokumentację techniczną pod kątem przeszłych awarii. Testowanie hipotez szybciej niż kiedykolwiek był w stanie zrobić to ludzki mózg. Sztuczna inteligencja może sugerować projekty konstrukcji. Lokalizacja anteny. Opcje zasilania.
Generuje wczesne przeciągi. Nie gotowy produkt, ale punkt wyjścia.
Skraca to cykle rozwojowe. Zmniejsza koszty. Umożliwia małym zespołom podejmowanie się projektów, które wcześniej wymagały armii inżynierów. Tu nie chodzi o zastąpienie kwalifikacji. Chodzi o delegowanie rutynowych zadań. Dzięki temu ludzie mogą skupić się na bezpieczeństwie. O złożonych problemach. O innowacjach.
Wykorzystają to także fabryki. Aby wykryć wady. Aby przewidzieć potrzeby konserwacyjne. Aby zapewnić nieprzerwany ruch przenośnika.
Deficyt zaufania
Aby to zadziałało, potrzebujemy zaufania.
A zaufanie wymaga bezpieczeństwa.
Organizacje nie będą przesyłać swoich wrażliwych danych do modeli chmur publicznych, jeśli nie będą mogły kontrolować, dokąd trafiają. Potrzebują bezpiecznego, prywatnego środowiska. Solidne cyberbezpieczeństwo. Jasne zasady dostępu. Izolacja danych.
Niektóre modele mogą wymagać przeszkolenia w sieciach rządowych. Na własnych serwerach (on-premise). Gdzie dane nigdy nie opuszczają budynku.
Techniczne środki ochrony to tylko część problemu. Prawdziwą barierą jest pewność siebie.
Branża potrzebuje lepszych standardów. Jaśniejsza odpowiedzialność prawna. Solidne protokoły testowe.
Technologie postępują skokowo. Regulacja postępuje w ślimaczym tempie.
Sztuczna inteligencja może być gotowa do przejęcia sterów sieci satelitarnych już w przyszłym roku.
Pytanie tylko, czy mamy odwagę – lub ostrożność – aby mu na to pozwolić.





















