Pożary w Hiszpanii i Francji zmuszają do ewakuacji 60 000 osób

0
13

Sytuacja się pogarsza. Z każdym dniem jest coraz szybciej.

Dziesiątki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, gdy potężne pożary szalały w południowo-zachodniej Francji i na obrzeżach Madrytu. Skala katastrofy jest bezprecedensowa. We Francji władze ewakuowały cały półwysep Cap-Ferret. W Hiszpanii po tym, jak płomienie dotarły do ​​stolicy, ogłoszono stan wyjątkowy.

To nie są ćwiczenia. To jest katastrofa.

Kryzys pożarowy na skalę XXL we Francji

Sytuacja w regionie Gironde we Francji jest krytyczna. Lokalne władze opisują pożar jako pożar wielkości XXL, który płonie od kilku dni, począwszy od wtorku. Liczby są zdumiewające: 40 000 mieszkańców półwyspu Cap-Ferret albo już opuściło swoje domy, albo jest w trakcie ewakuacji.

Półwysep położony jest pomiędzy Oceanem Atlantyckim a Laguną Arcachon. To jest centrum turystyczne. Teraz zamieniło się w śmiertelnie niebezpieczną strefę.

Lokalna prefektka Sophie Brocas potwierdziła straty: zniszczeniu uległy 53 domy i jedno pole namiotowe. Udało się jednak uratować 2000 innych budynków. To była zacięta walka.

„Sytuacja jest zupełnie niezwykła i katastrofalna”.

Zwrotu tego nie wypowiedział żaden francuski urzędnik. Tak to ujęła Isabel Díaz Ayuso, przewodnicząca Wspólnoty Autonomicznej Madrytu w Hiszpanii. Użyła tych samych słów, ponieważ rzeczywistość jest wspólna dla wszystkich: ekstremalnie wysokie temperatury, nieubłagany wiatr i liczne pożary łączące się w jedną niepowstrzymaną siłę.

Dlaczego te pożary różnią się od wszystkich poprzednich?

Szef straży pożarnej i ratownictwa Mark Vermeulen wyjaśnił, jak zmieniło się zachowanie pożaru. Nie chodzi tylko o gorący letni dzień. Warunki suszy są niezwykle poważne.

W 2022 r. pożary „wybuchły” pod koniec dnia. W nocy strażacy mieli przerwę. Tym razem jest inaczej.

Ogień wybucha o północy. O pierwszej w nocy.

Vermeulen opisał tempo rozprzestrzeniania się: w ciągu godziny spalono 800–1000 hektarów. W strefie podmiejskiej. To sprawia, że ​​próby lokalizacji są prawie beznadziejne.

Zasięg geograficzny pożaru rozszerza się. Dalej na wybrzeżu, w regionie Landes, w pobliżu miasta Biscarrosse, w czwartkowe popołudnie wybuchł kolejny duży pożar. Ewakuowano ponad 23 000 osób: 18 000 z Biscarrosse i 5 000 z Pare-en-Born. Wszyscy starsi ludzie w domach opieki i na obozach letnich byli zmuszeni do przeprowadzki.

Prefekt Lande Guy Clavrule nie poszedł na skróty. Pożar wokół Biscarossy nie zostanie ugaszony do końca piątku. Wiatry osiągają prędkość 50 km/h (31 mil/h). Temperatura utrzymuje się na poziomie 36–37°C. Do tej pory zniszczeniu lub częściowemu uszkodzeniu uległo 105 budynków.

Hiszpania ogłasza stan nadzwyczajny

Madryt nie trzymał się z boku. Na zachód od miasta płoną trzy duże pożary: w Villa del Prado i San Martin de Valdiglicias.

W Hiszpanii ewakuowano ponad 19 000 osób. Premier Pedro Sánchez nazwał sytuację „dramatyczną” i wezwał obywateli do zachowania szczególnej ostrożności.

Isabel Díaz Ayuso przebywała na stanowisku dowodzenia sytuacjami kryzysowymi w Senicentios. Nazwała to najgorszym pożarem w historii regionu. Idealna burza.

Koszt ludzki

Za suchymi danymi statystycznymi stoją rodziny budzące się na dźwięk syren.

David Morton, 53-letni dyrektor szkoły z Gloucester. Był na wakacjach w Petit Pic z żoną i synami. W czwartek o 3:00 w nocy na jego telefon stacjonarny zadzwonił alert.

Odjechał powoli swoim samochodem, przy włączonych światłach. Strażacy, karetki pogotowia, policja – wszyscy zapanowali nad chaosem po drugiej stronie drogi. W oddali widział kilka płonących ognisk.

„To zupełnie co innego niż oglądanie telewizji” – powiedział BBC. „To straszne widzieć, jak ogień wymyka się spod kontroli, mimo że setki strażaków próbuje go opanować”.

Olivia Jarratt, 44 lata. Zatrzymała się na kempingu Trou Vert. Ewakuowano ją w piątek nad ranem. Córka obudziła się z krzykiem. W pierwszej chwili Olivia pomyślała, że ​​to koszmar.

Ale wtedy zaczęły wyć syreny. Z głośników zaczęły dobiegać rozmowy po francusku. Zapanowała panika. Z półwyspu prowadzi tylko jedna droga. Wszyscy rzucili się w jej stronę.

Olivia zostawiła namiot, sprzęt kempingowy i rowery. Po prostu poszła. W stronę Bordeaux. Z dala od płomieni.

Niestety we wtorek zginęło dwóch strażaków. Blisko lotniska w Bordeaux. Nigdy nie wrócili do domu.

Klimatyczny silnik katastrofy

Dlaczego tak się dzieje?

Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem. Od lat 80. XX wieku jego temperatura rośnie ponad dwukrotnie szybciej niż średnia światowa. O tym informuje Służba Unii Europejskiej ds. Zmian Klimatu Copernicus.

Gorętsze lata. Sucho na południu.

Gleba traci wilgoć. Drzewa wysychają. Roślinność zamienia się w hubkę. Dość iskry. Zwykle pochodzenia chińskiego. Czasami losowe. Czasem celowo. Rzadziej uderzenie pioruna.

Kiedy już wybuchnie pożar, czynniki klimatyczne go przyspieszają. Ekstremalne ciepło. Suche paliwo. Silny wiatr. Ogień rozprzestrzenia się szybciej. Pali się mocniej. Kontrolowanie staje się coraz trudniejsze.

Ważną rolę odgrywa także zagospodarowanie terenu. Nagromadzona roślinność. Opuszczone ziemie. Wszystko to dodaje drewna do ognia. Europejska Agencja Środowiska jest jednak jasna: zmiany klimatyczne zwiększyły ryzyko pożarów na całym kontynencie. Europa Południowa jest najniebezpieczniejszym miejscem.

Prezydent Emmanuel Macron nazwał sytuację we Francji „bardzo napiętą”, szczególnie w Żyrondzie.

Interweniowała Unia Europejska. Do Francji wysłano trzy samoloty i dwa helikoptery. Do Hiszpanii przyleciały kolejne cztery samoloty. To nie wystarczy. Ale przynajmniej to coś.

Wiatr nie dba o granice. Ogień nie ustaje po zmroku. Wciąż biegniemy.