Додому Rozrywka Muzyka Jak Beatlesi zmienili historię rocka: od Liverpoolu do światowych ikon

Jak Beatlesi zmienili historię rocka: od Liverpoolu do światowych ikon

0

„Beatlesi”. John, Paul, George i Ringo. The Beatles to czterej młodzi muzycy z robotniczego portu Liverpool w Anglii. Ich osiągnięcia polegają nie tylko na zmianie kierunku muzyki rockowej, ale także na transformacji kultury młodzieżowej. Od 1962 roku (kiedy Ringo Starr założył grupę z Johnem Lennonem, Paulem McCartneyem i Georgem Harrisonem) aż do 1970 roku (kiedy kwartet się rozpadł) Beatlesi byli globalną Gwiazdą Północną nadziei i marzeń pokolenia dorastającego w latach 60.

Znani ze swoich tradycyjnych, starannie wykonanych piosenek popowych, takich jak „She Loves You” i „I Saw Her Standing There”, wkrótce zaczęli eksperymentować z bardziej złożonym instrumentarium, refleksyjnymi tekstami i gatunkami muzycznymi, od folku i country po high folk i psychodelię. The Beatles byli największymi innowatorami muzyki rockowej lat 60. Piosenki takie jak „Yesterday”, „Eleanor Rigby” i „Strawberry Fields Forever” nie tylko stały się ponadczasowymi hitami popu, ale także zmieniły naturę pisania piosenek.

Być może jeszcze bardziej niezwykły niż przytłaczający sukces Beatlesów w czasie ich krótkiego istnienia była ich ciągła popularność wśród pokoleń urodzonych w dziesięciolecia po rozpadzie grupy. Jako jeden z najbardziej wpływowych zespołów muzycznych w historii, grupa wywarła wpływ na niezliczoną liczbę artystów rockowych i popowych.

Wczesne lata i scena w Liverpoolu

Grupa prowadzona przez Lennona i McCartneya, którzy grali razem w Liverpoolu w 1957 roku, grupa powstała ze wspólnej pasji do amerykańskiego rock and rolla. Podobnie jak większość wczesnych postaci rockowych, gitarzysta i wokalista Lennon oraz basista i wokalista McCartney byli w dużej mierze samoukami. Jako geniusze w pisaniu piosenek zgromadzili zmieniającą się obsadę muzyków sesyjnych, do której pod koniec 1957 roku dołączył gitarzysta Harrison, a na kilka miesięcy w 1960 Stuart Sutcliffe, obiecujący młody artysta, który wniósł do grupy melancholijny styl bohemy.

Po spróbowaniu swoich sił w skiffle (energetycznej muzyce ludowej popularnej w Wielkiej Brytanii pod koniec lat pięćdziesiątych) i przejściu przez kilka nazw (The Quarrymen, The Silver Beatles i wreszcie The Beatles), do grupy dołączył perkusista Pete Best i stał się częścią małej, ale kwitnącej sceny „beat music”, najpierw w Liverpoolu, a następnie w Hamburgu w latach 1960–1962. żeglarzy, którzy chcieli wykorzystać amerykańską muzykę rockową jako tło swoich wakacji.

Pierwszy sukces: „Proszę”

Jesienią 1961 roku menadżer sklepu z płytami w Liverpoolu, Brian Epstein, zobaczył grupę i zakochał się w niej. Mocno wierząc w komercyjny potencjał Beatlesów, Epstein został ich menadżerem i zasypywał największe brytyjskie wytwórnie płytowe listami i taśmami od grupy. Ostatecznie zapewnił sobie kontrakt z Parlophone, spółką zależną giganta płytowego EMI. Parlophone prowadził George Martin, klasycznie wykształcony muzyk, który od samego początku odcisnął swoje piętno na Beatlesach: najpierw zasugerował zespołowi zatrudnienie lepszego perkusisty (wybrali Starra), a następnie zaaranżował drugie nagranie (i pierwszy brytyjski hit) „Please Please Me”, przekształcając go z powolnego bluesa w energetyczny numer.

Jak Beatlemania na nowo zdefiniowała światową kulturę

Trend ten nie narodził się w Stanach Zjednoczonych. Wszystko zaczęło się zimą i wiosną 1963 roku w apodyktycznym, ciasnym studiu w Anglii. Beatlesi byli bardzo zajęci. Nagrali covery klasycznego amerykańskiego rocka z radia BBC, nagrywając jednocześnie oryginalne utwory, które ostatecznie zdefiniowały ich brzmienie. Jednak przez te kilka miesięcy coś się zmieniło.

Atrakcyjność zespołu nie ograniczała się już tylko do młodych melomanów. Przełamała utarte bariery gustu, klasy i wieku. Nagle ludzie mogli rozmawiać tylko o swoich płytach i występach na żywo. Jesienią 1963 roku publiczna histeria stała się tak oczywista, że ​​kiedy zespół w końcu pojawił się na ekranach brytyjskiej telewizji, gazety potrzebowały nowego słowa, aby je opisać. Wymyślili Beatlemanię.

Na początku 1964 roku zjawisko przekroczyło Ocean Atlantycki. Pojawienie się telewizji amerykańskiej spowodowało podobne zamieszanie po drugiej stronie stawu. Nie było to tylko popularne zjawisko. To był początek brytyjskiej inwazji. Amerykańscy naśladowcy zalali rynek, próbując złapać szczęście za ogon, ale to oryginalna grupa doprowadziła do prawdziwej kreatywności.

Brytyjska inwazja i wymiana kulturalna

Brytyjska inwazja wprowadziła nie tylko Beatlesów. Widzieliśmy także takie zespoły jak The Rolling Stones i The Who. Zespoły te przejęły muzykę afroamerykańską, zwłaszcza elektroniczny blues z Chicago i rytm i blues, i przepakowały ją. Sprzedali ją pokoleniu, które w dużej mierze nie było świadome etnicznego i historycznego pochodzenia tej muzyki.

To złożona interakcja. Beatlesi zostali ambasadorami kultury brytyjskiej za granicą. Ich wyjątkowy akcent, slang i styl uczyniły ze Swinging London światową stolicę mody. Muzyka definiowała brzmienie szybko zmieniającego się miasta.

Trzęsienie ziemi w mediach i młodzieży

To, co sprawia, że Beatlemania jest tak wyjątkowa, to technologia, która się za nią kryje. Muzycy XIX wieku mogli zapoczątkować trendy. Fani Franciszka Liszta krzyczeli. Ale to było zanim współczesne media stworzyły możliwość zbiorowej, jednoczesnej histerii.

Latem 1964 roku Beatlesi byli już wszędzie. Zagrali w filmie Noc po ciężkim dniu, który przedstawił to zjawisko światu. Jego wpływ jest odczuwalny na całym świecie. Młodzi ludzie na całym świecie zaczęli naśladować długie włosy grupy, żywy humor i ich szczególne, dziwaczne poczucie lekkomyślnej wolności.

Symbole te przedstawiają „trzęsienie ziemi młodości”. Beatlesi odzwierciedlali zmieniającą się kulturę młodzieżową i pozytywnie na nią wpływali. Wpływ społeczny był tak wielki, że osiągnął najwyższe szczeble władzy. W 1965 roku wszyscy czterej zostali odznaczeni Orderem Imperium Brytyjskiego (MBE). Polecił je premier Harold Wilson. Poprzedni odbiorcy nagrody, głównie weterani, krótko zaprotestowali i poczuli, że ich honor został zszargany. Ale medal został przyjęty. Ta zmiana kulturowa stała się oficjalna. Świat się zmienił, ale przemysł popkulturowy nigdy nie będzie taki sam.

Studio jako narzędzie

Kiedy słyszę „Yesterday”, myślę, że to po prostu piękna piosenka. Ale to nagranie było dowodem koncepcji. Ogromny sukces tej ballady wywarł wpływ na Jana i Pawła. Dał im pewność, że są czymś więcej niż tylko grupą muzyków grających na instrumentach. Oni są architektami.

Do 1965 roku muzykę rockową powszechnie uważano za rozrywkę dla nastolatków. Proste refreny. Proste teksty. Beatlesi z dnia na dzień zmienili to postrzeganie. Od 1965 do 1967 działalność grupy nie tylko ewoluowała; zmutowało.

Zmiana nastąpiła szybko. Muzyka stała się bardziej złożona. Sprawy stawały się coraz dziwniejsze.

Weźmy na przykład „Norwegian Wood” z końca 1965 roku. Ta mistyczna ballada wprowadziła sitar do głównego nurtu popu. To było coś więcej niż tylko nowość. To był przełom. Nagle granice tego, co czteroosobowy zespół mógł zrobić w studiu, rozszerzyły się.

Potem przyszedł rok 1966. „Jutro nigdy nie wie”

To nie jest piosenka, którą gwiżdżesz w drodze do szkoły. To ciężka rockowa podróż pełna fantastycznych tekstów. Cytaty zaczerpnięte bezpośrednio z książki Timothy’ego Leary’ego The Psychedelic Experience. Taki jest scenariusz dla LSD. The Beatles byli w londyńskim studiu nagrywając ścieżkę dźwiękową do Head Ride.

Siłą napędową tego szaleństwa był ich producent George Martin. Więcej o „Byciu na rzecz Pana Kite’a!” przeczytasz w dziale „Korzyści”. Usłyszałem głos. W 1967 r.

Twórczość studyjna zespołu z tego okresu to arcydzieło technicznej magii.

Lennon dał mu tekst „Strumienia świadomości”, który brzmiał jak plakat karnawału w piekle. Martin bierze ten chaos i tworzy z niego pejzaż dźwiękowy. Nie tylko gra na instrumentach. Edytuje rzeczywistość.

Wykonał struny do fisharmonii. Obciął je losowo. Zebrał ich razem.

Rezultatem jest karnawałowy pejzaż dźwiękowy, który wyróżnia się i jednocześnie rozpada. Był to szczyt eksperymentów w epoce psychodelicznej.

Nie chodzi tylko o pisanie lepszych piosenek. Chodzi o traktowanie magnetofonu jako instrumentu. Szum wokół „Wczoraj” dał im pewność, że mogą wykorzystać studio jako płótno. Nie występowali już na scenie. Zaczęli grać przed głośnikami.

Era gatunku młodzieżowego dobiegła końca. Zamiast tego pojawia się coś bardziej złożonego i niebezpiecznego.

Rewolucja w studiu Beatlesów i zmiana kulturowa

W 1966 roku The Beatles odeszli od występów na żywo. Byli zmęczeni wrzeszczącymi fanami i wyczerpującymi trasami koncertowymi. Zamiast tego wrócili do studia, aby przesunąć granice technologii nagrywania. Kulminacją tej twórczej eksplozji było wydanie w czerwcu 1967 roku albumu Sgt. Zespół Klubu Samotnych Serc Peppera. To nie był tylko album. Stało się wydarzeniem kulturalnym. Młodzi ludzie na całym świecie uznali to za dowód na to, że grupa jest niepokonana i że utopijne ideały dekady stały się rzeczywistością.

Beatlesi nie byli już tylko muzykami. Stali się przedstawicielami nowej kontrkultury. Fani uważali je za symbole hedonizmu i niepohamowanego eksperymentowania. Przejawiało się to nie tylko w muzyce. Grupa badała substancje poszerzające umysł, takie jak LSD. Pod okiem Maharishi Mahesh Yogi praktykowali także duchowość, zwłaszcza medytację transcendentalną.

Odkrywanie na nowo klasyki rocka

Zespół w zasadzie przepisał zasady rock and rolla. Szukali inspiracji u amerykańskich artystów, którzy byli przed nimi. Na liście inspiracji znajdują się wczesne postacie rocka, takie jak Chuck Berry, Little Richard, Fats Domino i Elvis Presley. Bardzo wysoko wypowiadali się o Everly Brothers, Buddym Holly i duecie autorów piosenek Jerry’m Leiberze i Mike’u Stollerze. W 1964 roku Bob Dylan dołączył do grona ikon, łącząc swój optymistyczny, folkowy styl.

Postacie te stały się „klasycznymi” wzorami dla nowego pokolenia muzyków rockowych. Ale The Beatles nie byli po prostu kopiowani. Rozszerzyli zakres wyrazistości gatunku. Ich gęste harmonie są złożone. Ustalenia są niezwykłe. Proces produkcji jest bardzo pomysłowy. Wszystko to wspierane jest przez wyważoną, pozbawioną zbędnych dodatków grę na perkusji Ringo Starra. Wyznaczają nowy standard dźwięków i efektów w muzyce rockowej.

Apple Records i Abbey Road

Po 1968 roku wszystko się zmieniło. Demonstracje studenckie miały miejsce także w Meksyku i Francji. Beatlesi po cichu porzucili swoją rolę de facto liderów globalnej kultury młodzieżowej. Jednak ich popularność pozostała wysoka. Ich reputacja była wówczas bezkompromisowa i trwa do dziś.

W 1968 roku założyli Apple Records. Celem była promocja eksperymentalnego pop-artu i komercyjnej przedsiębiorczości. Okazało się, że to była katastrofa. Oprócz pracy zespołu wytwórnia spowodowała zamieszanie i niepowodzenia komercyjne. Cały czas nagrywali materiał. W następnym roku ukazał się album Abbey Road. Album szybko stał się jednym z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się.

Koniec snu

Magia nie może trwać wiecznie. Napięcie, które kipiało pod powierzchnią, w końcu wybuchło. Sen upadł. Sen się skończył. Kilka lat później historia przybrała tragiczny obrót. Śmierć Johna Lennona była bolesnym ostatnim rozdziałem w dziedzictwie zespołu, który zmienił wszystko.

Rozpad #TheBeatles: pieniądze, ego i koniec pewnej ery

To nie jest tylko kwestia różnic twórczych. To osobiste. I to nie jest ładne.

Presja spełnienia marzeń całego pokolenia wreszcie się przełamała. Lennon i McCartney, niegdyś siła napędowa współpracy zespołu, wdali się w drobne spory. W studiu panował chaos z oskarżeniami o oszustwo. Pieniądze zmieniają wszystko. Zagrożone są miliony ludzi. Promowany przez nich utopijny obraz beztroskiej kultury młodzieżowej upadł pod ciężarem nowej rzeczywistości rozpieszczanych plutokratów.

Wiosną 1970 roku The Beatles ostatecznie się rozpadli.

Kariera solowa: sukcesy, porażki i jeszcze raz sukcesy

Ten ostatni nie przerwał całkowicie milczenia. To jest walka.

Lennon był bardzo kreatywny. Wraz ze swoją nową żoną Yoko Ono zamienił swój ból w serię zjadliwych piosenek. Jest wilgotno. To prawda. Nie jest to rozwiązanie dla każdego, ale to moja szczera opinia.

McCartney wybrał inną ścieżkę. Założył grupę Wings. Wynik? Seria albumów, które odniosły komercyjny sukces w latach 70. Utrzymuje samochód w ruchu. To zadziałało.

Starr i Harrison również znaleźli swoje miejsce. Obaj szybko osiągnęli indywidualne sukcesy i udowodnili, że są kimś więcej niż tylko zawodnikami rezerwowymi. Są artystami w swoim własnym stylu, nawet jeśli światło reflektorów się zmieniło.

Zabójstwo Johna Lennona

Historia Johna Lennona nie kończy się na jego pożegnalnej trasie koncertowej. Skończyło się przemocą.

W 1980 roku John Lennon został zamordowany w rejonie Dakoty w Nowym Jorku. Wentylator, który stał się prześladowcą, pociągnął za spust. Budynek, znany z mieszkań celebrytów, stał się miejscem zbrodni.

Świat był zszokowany. Rozpoczął się ogólnoświatowy smutek. Opłakują go także ludzie, którzy nawet nie urodzili się, gdy grupa została założona. To jest trauma kulturowa.

Yoko Ono zamienia smutek w przestrzeń. Zaprojektowała Stroby Fields, część Central Parku, położoną naprzeciwko rzeki Dakota. To będzie wieczne wspomnienie mojego męża. Miejsce do myślenia. Ciche miejsce.

Dlaczego rozkład jest ważny?

Rozpad Beatlesów nie był wyłącznie decyzją biznesową. To koniec pewnej epoki. Przepaść pomiędzy ich symbolicznym statusem a prawdziwym bogactwem stworzyła przepaść, której nie dało się zasypać.

Śmierć Johna Lennona w 1980 roku ostatecznie ochłodziła te napięcia. Pozwoliło to pozostałym członkom osiągnąć sławę bez polegania na grupie jako całości.

McCartney kontynuował swoją trasę koncertową. Harrison odnalazł spokój ducha. Gwiazda stała się ulubioną prezenterką telewizyjną. Ale zbiorowa magia zniknęła.

Jakość poszczególnych projektów jest różna. Niektóre stały się zwycięstwami. O innych zapomniano. Ale wszystkie są próbami przywrócenia czegoś z fragmentów.

Czy świat tęskni za Beatlesami, czy tylko za nimi?

Prawdopodobnie oba.

Muzyka wciąż tu jest. Te rozmowy to już historia. Tajemnica pozostaje.

Nawet wiele lat po zabójstwie Johna Lennona w 1980 roku pozostali członkowie The Beatles pozostali aktywni. Po prostu się rozpadli. Paul McCartney jest nadal bardzo aktywny. Choć co kilka lat wydaje płyty popowe, nie zapomina o innych ruchach artystycznych. W 1991 roku zakończył pracę nad Oratorium w Liverpoolu. Dwa lata później wystawił operę Standing Stone. Do 1999 roku powstała lista jego „poważnych klasyków”. Nie jest zadowolony z obecnego stanu rzeczy. Tworzy repertuar poważnych dzieł klasycznych. W 1997 roku królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki. Drogi Pawle. Myślę, że zasługuje na miano jednego z twórców muzyki współczesnej.

Ringo Starr ożywia świąteczną atmosferę. Co roku koncertuje z zespołem All-Star Band. Weterani rocka na zmianę występują na scenie. W ramach letniej trasy koncertowej wykonali swoje hity. Gwiazda Ringo jest nadal widoczna. Nie odszedł w cień.

George Harrison miał inny rytm. Od 1988 roku występował z Bobem Dylanem, Tomem Petty, Jeffem Lynne i Royem Orbisonem. Nazywali siebie Podróżującymi Wilburymi. To był bardziej nieformalny zespół. Jednak w latach 80. i 90. Harrison jako muzyk nie był rozpoznawany. Zaczął zajmować się produkcją filmów. Wyprodukował kilka udanych filmów. Następnie w listopadzie 1999 r. został pchnięty nożem podczas ataku w swoim domu. Przeżył. Jednak w 2001 roku walczył z rakiem. Zapadła głucha cisza.

Przed tą tragedią był tam ostatni most. McCartney, Harrison i Starr dołączyli do archiwum Lennona na początku lat 90. Dodali chórki do dwóch wcześniej niepublikowanych nagrań wokalnych. To była współpraca „duchowa”. Okazją stały się nowe piosenki The Beatles. Okazja, aby ponownie znaleźć się w centrum uwagi.

Ich celem był atak propagandowy na dużą skalę. Cel? Tworzenie rynku dla dużych projektów archiwalnych. W rezultacie powstał projekt Antologii Beatlesów. Album ukazał się na sześciu płytach w latach 1995 i 1996. Towarzyszy mu 10-godzinny licencjonowany dokument wideo. Projekt został przygotowany bardzo starannie. To niemal wydarzenie historyczne. To jakby odkopać przeszłość i wypolerować ją na blask.

„Antologia Beatlesów… sześciopłytowa kolekcja towarzysząca 10-godzinnemu licencjonowanemu filmowi dokumentalnemu pod tym samym tytułem.”

To zadziałało. Mechanizm nostalgii został uruchomiony ponownie. Potem przyszedł rok 20001. Wydano zbiór singli grupy, które zajmowały czołowe miejsca na listach przebojów. Podbijała listy przebojów na całym świecie. To przypomina nam, dlaczego w ogóle były one tak ważne.

Twoje dziedzictwo to coś więcej niż tylko muzyka, którą po sobie pozostawiłeś. Liczy się to, jak sobie poradzisz z ciszą, która nadchodzi później. Beatlesi nie tylko umarli. Zaplanowali odwrót.

Dziedzictwo, które nigdy nie zniknie

Gorączka ustąpiła, ale blizny pozostały. Chaotyczna energia Beatlemanii mogła przejść do historii, ale jej kulturowy ślad jest trwale utrwalony i zachowany dla przyszłych pokoleń z niemal religijną czcią. Oś czasu przypomina biografię, celebrującą wielkość nie tylko jako grupy, ale także jako jednostki. Sama grupa została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame w 1960 roku, po czym nastąpiła kariera solowa. John Lennon został wprowadzony do Hall of Fame w 1994 r., Paul McCartney w 1999 r., a George Harrison w 2004 r. Co by było, gdyby znalazł się tam także Ringo Starr? W 2015 roku został wybrany do Hall of Fame.

Grupa powstała w 1960 roku, ale każdy z członków przez kolejne 20 lat rozwijał własną karierę solową.

Zmiany technologiczne sprawiają, że muzyka jest świeża. We wrześniu 2009 roku cyfrowy świat fanów się zmienił. W tym samym czasie ukazała się specjalna, cyfrowa, zremasterowana wersja całego katalogu The Beatles. W międzyczasie wydano wersję gry z motywem „Rock Band”, umożliwiającą nowemu pokoleniu perkusistów dołączenie do „Back in the USSR” i grę na gitarze w utworze „While My Guitar Gently Weep”. To nie tylko nostalgia. To jest dziedzictwo kulturowe.

Uratuj Abbey Road

Na początku 2010 roku zagrożona została fizyczna integralność ich pracy. EMI, posiadające ogromny katalog muzyczny, znalazło się w trudnej sytuacji. Zmagająca się z trudnościami firma podobno szuka kupca na Abbey Road Studios. To coś więcej niż tylko studio. Większość ich nagrań powstała właśnie tutaj. Interweniował rząd brytyjski. Ministerstwo Kultury, Mediów i Sportu nadało budynkowi pracowni status pomnika historii. Ten krok był decydujący. Wskazuje, że lokalizacja jest zbyt ważna, aby ją sprzedać oferentowi, który zaoferuje najwyższą cenę. EMI wycofało się. Ogłosili, że zachowają własność. Cel zmienił się z likwidacji aktywów na poszukiwanie zewnętrznych inwestycji w celu modernizacji sprzętu.

Renesans w XXI wieku

Nawet w XXI wieku jego popularność nie spadła gwałtownie. Ona pozostaje stabilna. Bilety na koncerty Paula McCartneya na całym świecie wciąż się wyprzedają. To połączenie trwało nadal, gdy jego album znalazł się na szczytach list przebojów. Weźmy jako przykład wydany w 2021 roku McCartney III. Tematem tego albumu jest nostalgiczna atmosfera. Na liście utworów znalazła się także kompozycja w duecie z Ringo Starrem. Teksty opowiadają o początkach McCartneya, Lennona i Harrisona. To ich pierwsza twórcza współpraca.

Filmowcy i biografowie ujawnili mityczny początek i skomplikowany koniec The Beatles. Dostępnych jest wiele materiałów źródłowych. Serial dokumentalny Petera Jacksona The Beatles: Get Back (2021) koncentruje się na epoce związanej z ich ostatnim koncertem na dachu. Otrzymał ogólnie wysokie oceny od krytyków. Film przekazuje emocje i kreatywność, nie ukrywając tarcia.

Patrząc w przyszłość, historia toczy się dalej. W 2028 roku planowana jest premiera serii czterech filmów biograficznych. Każdy z nich będzie poświęcony The Beatles. Reżyseria: Sam Mendes. To trudne zadanie. Cztery filmy. Jedno dziedzictwo. Dziedzictwo, z którego są znani, wciąż ewoluuje. Właściwie zostało to już rozpoznane. Nie ma już pytania, czy świat się tym już przejmuje. Oto jak głęboko zakorzeniony jest ich wpływ.

To cytat, który wciąż rozbrzmiewa w książkach poświęconych historii popkultury. To zdanie wstrząsnęło Internetem, zanim w ogóle istniał. Słynne uwagi Johna Lennona wywołały oburzenie nie tylko w 1966 roku. Przywołują wspomnienia z początków zespołu. Ale czy naprawdę powiedział, że są bardziej popularni niż Jezus? Co ten konflikt mówi nam o ich kulturze?

Spójrzmy na fakty. Ta debata nie rozpoczęła się w Wielkiej Brytanii. Zaczęło się w Stanach Zjednoczonych. Chicagowski magazyn dla nastolatków Datebook przeprowadził wywiad z Johnem Lennonem. Jego dokładne słowa były takie, że Beatlesi byli „obecnie bardziej popularni niż Jezus”. Nie wypowiadał się teologicznie. Obserwował zmiany kulturowe. Uważał, że chrześcijaństwo upada. The Beatles byli u szczytu swojego sukcesu. Postrzegał ich jako liderów młodzieżowych. Uważał, że Kościół traci znaczenie.

Reakcja, która doprowadziła grupę na skraj upadku

Reakcja była natychmiastowa. Stacje radiowe zakazały jego płyt. W Chicago w stanie Illinois odbyło się rekordowe ognisko Beatlesów. Niektóre zespoły groziły odwołaniem koncertów. Ku Klux Klan groził nawet śmiercią. Nie była to tylko łagodna dezaprobata. To była idealna burza kulturowa.

Lennonowi udało się wyjaśnić sytuację. Kilka tygodni później powiedział brytyjskim reporterom, że żałuje tego incydentu. Zapewnił, że nie miał zamiaru urazić niczyich przekonań. Przyznał, że sam czuł się zagubiony. Jednak szkody już zostały wyrządzone. Grupa zatrzymała się. Skończyli wycieczkę. Wrócili do studia, aby nagrać album Revolver. Świat się zmienił. Ich dziecięca niewinność zniknęła.

Kto brał udział w brytyjskiej inwazji?

To nie jest tylko tekst. Chodzi o ruch. W połowie lat sześćdziesiątych inwazja brytyjska rozprzestrzeniła się na Amerykę. Beatlesi przodowali. Ale nie byli sami. Zespoły takie jak The Who, The Kinks i The Animals przekroczyły Atlantyk. Przynieśli nowe dźwięki. nowe źródło energii.

“The Beatles nie tylko otworzyli drzwi. Wyrzucili ją i byli na całej imprezie.”

Ruch ten na zawsze zmienił amerykańską muzykę. Punkt ciężkości przesunął się z pionierów rocka, takich jak Chuck Berry, na nowe brytyjskie zespoły. Grupy te komponowały własne piosenki. grali na swoich instrumentach. Wyglądało to inaczej. zachowywali się inaczej. Beatlesi byli ucieleśnieniem tej zmiany. Ich wpływ wykraczał poza muzykę i obejmował świat mody. Wejdź na scenę. Zrozum, jak młodzi ludzie postrzegają władzę.

7 postaci historycznych w tekstach piosenek Beatlesów

Lennon i McCartney pisali nie tylko o miłości i dziewczynach. W swoje piosenki włożyli historię. Jeśli wsłuchasz się uważnie, usłyszysz echa przeszłości. We wstępie w tekście pojawia się siedem znaków.

  1. Jezus Chrystus – Oczywiście, że tam jest. Ale zwykle jako metafora. Niekoniecznie jak Bóg. Czasami jako symbol miłości lub poświęcenia.
  2. Napoleon Bonaparte – wspomniany w „Szklanej cebuli”. Lennon użył tego jako odniesienia do samego siebie. Jak śmiać się z własnej reputacji.
  3. George Washington – Prezydent Stanów Zjednoczonych. Cytowano także w The Glass Onion. Lennon cenił ideę tożsamości narodowej.
  4. Carl Jung

Beatlesi, Supremes, elitarna dziesiątka

Jeśli spojrzysz na historię list przebojów muzyki pop, 10 singli numer 1 to coś więcej niż tylko kamień milowy. To zamknięty klub. Bardzo wyjątkowy, bardzo stary i zaskakująco mały klub. Chodzi o dominację na najwyższym komercyjnym poziomie, wykraczającą poza indywidualny hitowy artysta. Są niezwykle zmotywowani. Kontrolują kulturę. Przez dziesięciolecia przekroczenie tej linii oznaczało, że stajesz się częścią historii.

Jeśli usuniesz szum i spojrzysz na suche dane, lista będzie wyglądać następująco:

Tytan brytyjskiej inwazji

Wszystko nieuchronnie zaczyna się od The Beatles. The Beatles są rekordzistami pod względem większości singli brytyjskiej grupy, które zajmowały pierwsze miejsca na liście przebojów w USA w ciągu pierwszych siedmiu lat ich kariery. Ale nie są sami. The Rolling Stones również przekroczyli granicę dziesięciu singli i chociaż droga była wyboista, polegali na ogromnej sile swojej popularności na żywo, aby zapewnić swoim singlom szczyt.

I Elvis Presley. Zanim stał się ikoną kultury, był twórcą hitów. Jego 18 singli numer 1 trwało prawie trzy dekady. Długowieczność jest faktem. Nie tylko dotarł na szczyt; ciągle tam wraca.

R&B i soul

Lista ta byłaby niepełna bez uznania twórców rytmu i bluesa. Aretta Frankin miała dwa hity numer 1. Stevie Wonder – dziewięć. Ale prawdziwymi filarami tej klasy są The Supremes. W latach 1964–1969 odnoszący największe sukcesy dziewczęcy zespół wszech czasów miał 12 singli, które zajmowały pierwsze miejsca na pierwszych miejscach list przebojów. Diana Ross była wokalistką, ale ich siłą napędową był chórki.

Whitney Houston podąża z siedmioma trafieniami. Jej głos jest bronią. Kiedy dociera na szczyt, wydaje się to nieuniknione. Mariah Carey poszła inną drogą. Oparła się na technikach wokalnych, które przeciwstawiały się prawom fizyki, tworząc 13 singli numer 1. Na początku lat 90. była prawdopodobnie najpotężniejszą gwiazdą muzyki pop wszechczasów.

Korzyści z muzyki pop i dance

W świecie czystej muzyki pop Madonna jest rekordzistą pod względem większości singli amerykańskiego solowego artysty, którzy zajmują pierwsze miejsca na listach przebojów (12 piosenek). Co kilka lat odkrywa siebie na nowo i nadal przewiduje trendy na listach przebojów. Janet Jackson jest następna na piątym miejscu, ale jej wpływ na dance-pop jest nieoceniony.

Beyoncé ma na swoim koncie sześć solowych singli zajmujących pierwsze miejsca na listach przebojów i Destiny’s Child. Ale prawdziwym mistrzem świata popu jest Katy Perry. Dzięki pięciu singlom, które zajmowały pierwsze miejsca na listach przebojów, opanowała sztukę tworzenia hymnów stadionowych. „Ryk”, „Dark Horse” i „Pocałowałem dziewczynę”. Są proste. Są fascynujące. Pracowali.

Crossover z królem kraju

Garth Brooks jest królem sprzedaży muzyki country, ale pod względem liczby singli zajmujących pierwsze miejsca na liście przebojów, George Strait jest rekordzistą pod względem większości singli artystów country, którzy zajmują pierwsze miejsca (w sumie jest ich 14). Nie podąża za trendami. On po prostu śpiewa.

Elvis Presley i The Beatles to jedyni artyści, którzy potrafią łączyć wiele gatunków na tak spójnym poziomie. Michael Jackson to klasa sama w sobie. Przekroczył granicę pomiędzy rockiem, popem, R&B i muzyką taneczną wydając 13 singli, które zajmowały pierwsze miejsca na listach przebojów.

Exit mobile version