Wolontariusze przez trzy lata z rzędu przekształcali 105 akrów ziemi w las. Skala ich wysiłków w całym Creg y Cowin to trzydzieści tysięcy drzew.
Wcześniej tereny te były wykorzystywane wyłącznie do wypasu bydła. Uważano je za mało wartościowe i praktycznie nienadające się do celów rolniczych, ale stały się idealną platformą dla natury, która zbiera swoje żniwo. W 2023 roku Manx Wildlife Trust zakupił teren i natychmiast rozpoczął prace.
Graham Makepeace-Warne, dyrektor naczelny organizacji charytatywnej, nie boi się swoich przewidywań. Twierdzi, że Wyspa Man „prawie w 100% nadaje się” do tworzenia lasów deszczowych strefy umiarkowanej.
Dlaczego? Spójrzmy na geografię. Wyspa położona jest dokładnie w centrum specyficznej strefy klimatycznej, która rozciąga się od zachodniego wybrzeża Wielkiej Brytanii po wschodnie wybrzeże Irlandii. To dosłownie korytarz dla tego typu lasu.
Według Makepeace-Warne projekt wymagał tylko dwóch rzeczy: sadzenia i czasu. Tę ciężką pracę wykonują setki wolontariuszy. Jakie są wyniki? W niektórych miejscach wskaźnik przeżycia drzew sięga 98%.
Jest to rzadkie zjawisko.
Jaki jest sekret sukcesu
Klimat tutaj uparcie utrzymuje się w jednym trybie. Stała wilgotność. Łagodna pogoda. Ani za zimno, ani za gorąco.
Konserwatysta Carl Rawlinson nazywa to „strefą Złotowłosej”.
Wykonywał podobną pracę w Kornwalii i od razu dostrzega oznaki sukcesu. Jeśli warunki są odpowiednie, szybko pojawiają się pierwsze wskaźniki. Mchy. Porosty. Paprocie rosnące na innych paprociach.
„Ktoś opisał las deszczowy strefy umiarkowanej jako rośliny rosnące na roślinach rosnących na roślinach” – zauważa Makepeace-Warne.
Wymaga to specjalnego przepisu na połączenie warunków pogodowych i geograficznych. Wyspa Man to ma. Znajduje się on, zdaniem reżysera, dokładnie w centrum tego obszaru.
Postaw na stulecie
To nie jest decyzja podjęta tu i teraz.
Projekt w Craig-y-Cowhin ma trwać 100 lat. Drzewa potrzebują od 50 do 70 lat, aby w pełni dojrzeć. Niektórzy ludzie, którzy zasadzili te sadzonki, nie dożyją zamknięcia koron.
Ale właśnie o to chodzi. Zmiany środowiskowe wymagają myślenia długoterminowego.
„Musimy myśleć jak natura” – mówi Makepeace-Warne.
A planują jeszcze większe. Trwa przejmowanie kolejnej lokalizacji – Glen Auldyn. Zasada jest ta sama, ale skala jest ogromna. Społeczeństwo rozumie, że gra o dłuższą grę.
Gdzie oni poszli?
Kiedy słyszysz „Isle of Man”, prawdopodobnie nie myślisz o obrazach gęstego, mokrego lasu deszczowego. I słusznie. Ale kiedyś takie ekosystemy obejmowały prawie całą wyspę.
Działalność człowieka zmieniła ten obraz. Stulecia rozwoju rolnictwa i wylesiania wyparły wszystko z ziemi. W niektórych miejscach pozostało mniej niż 1% pierwotnego lasu.
Teraz przywrócenie tych ziem wydaje się niemal aktem buntu.
Więcej niż tylko drzewa
Carl Rawlinson przyjechał z projektu Plant One w Kornwalii, aby wymienić się pomysłami. Miał dość fragmentarycznego podejścia do konserwacji. Z oddzielenia rzek i lądu. Lądy i morza.
On chce nie tylko konserwacji, ale przywrócenia. Łączenie wszystkiego na lądzie z oceanem poza strefą przybrzeżną.
To wszystko jest ze sobą powiązane. To jeden ekosystem, a nie zbiór odrębnych elementów.
Zdrowy las to zdrowa gleba. Wstrzymuje wody powodziowe. Zapobiega przedostawaniu się zanieczyszczeń do dróg wodnych. Zmiany te mają daleko idące konsekwencje. Korzysta na tym ekosystem morski. Woda staje się czystsza.
Dlaczego nie robimy tego wszędzie?
Wyspa staje się coraz bardziej wilgotna, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Drzewa przetrwają. Mchy pełzają coraz wyżej.
To wciąż dopiero początek dla Craig-y-Cowina, ale korzenie już się zapuszczają. Następne pokolenie odziedziczy zieloną kopułę. Naszym zadaniem jest jedynie zasianie nasion.





















