To nie była burza. I nie jest to zjawisko naturalne. Rakieta właśnie wracała do domu.
Ale wchodząc w atmosferę, pozostawiła po sobie coś więcej niż tylko ogień i strach. Zostawiła kurz. Drobny pył metalowy. Mianowicie aluminium i miedź, a także śladowe ilości litu.
Niewidzialna chmura
Fizycy atmosfery nie patrzą tylko w niebo. Mierzą.
Ich narzędziem jest lidar (laserowy namiar i namierzanie odległości), w zasadzie ogromne „działo laserowe”, które wystrzeliwuje wiązki w niebo w celu mapowania cząstek, a także próbniki powietrza do analizy składu atmosfery po wystrzeleniu satelity Starlink.
Wyniki wykazały znaczny wzrost poziomu metali bezpośrednio po wydarzeniach związanych z ponownym wejściem.
Ślad gruzu nie zniknął bez śladu. To się rozprzestrzeniło. Podobnie jak dym, ale cięższy. Trwalsze.
Faktem jest, że rakiety wykorzystują paliwo aluminiowe. Kiedy pali się lub paruje, uwalnia drobne cząstki. Te zanieczyszczenia przedostają się do stratosfery. Warstwa ta położona jest na wysokości od 14 do 64 km. Wysoki. Nad większością samolotów. Nad większością zjawisk pogodowych.
Dlaczego powinno nas to obchodzić?
Większość ludzi wierzy, że atmosfera… oczyszcza się sama.
I to prawda. Ale powoli.
Ale jeśli będziemy nadal pompować metale w tę cienką warstwę nieba, czy nie będą się one gromadzić? Może.
Nauki o klimacie mówią nam, że stratosfera ma znaczenie. Zawiera warstwę ozonową, która blokuje ultrafioletowe promieniowanie słońce. Ingerencja w to środowisko może mieć wpływ na temperaturę. Układ wiatru może się zmienić. A może nie.
Właśnie dlatego modele komputerowe są ważne.
Naukowcy przeprowadzają symulacje. Wprowadzają dużo śmieci. Ich gęstość. Chemia związana z tymi reakcjami chemicznymi, gdy metale zderzają się z tlenem na dużych wysokościach.
Czy cząstki te pozostają zawieszone? Tak. Potencjalnie na lata.
Czy jest to substancja zanieczyszczająca? Technicznie tak. To niepożądana substancja w środowisku, w którym nie powinna się znajdować.
Kto ogląda?
Kierował nim zespół z Uniwersytetu w Leicester.
Nie są panikarzami. To są meteorolodzy. Ludzie studiujący powietrze i pogodę. Opublikowali swoje dane, aby każdy, kto ma dostęp do Internetu, mógł je przeczytać.
Brak paywalla. Żadnej korporacyjnej propagandy. Tylko surowe statystyki dotyczące stężeń aluminium i miedzi na niebie po każdym wystrzeleniu.
Odkryli wyższą gęstość metali w powietrzu po określonych oknach czasowych ponownego wejścia. Nie wszędzie. Tylko tam. Jak cień rozciągający się na cały kontynent.
To jeszcze nie koniec
Wystrzeliwujemy obecnie więcej satelitów niż kiedykolwiek wcześniej. Tysiące z nich krążą wokół Ziemi. Większość się wypala. Niektórzy nie. Kosmiczne śmieci stały się już koszmarem na niskiej orbicie, na której latają aktywne statki kosmiczne. Ale na górze? W stratosferze? Prawie o tym nie myślimy.
Czy to nagły przypadek? Nie.
Czy jest to czek in blanco dla jakichkolwiek działań? Prawdopodobnie nie.
Ale czy zastanawiałeś się kiedyś, co oznaczają ślady samolotu o drugiej w nocy? Czasami nie są to tylko kryształki lodu.
Poszukaj w logach.
Sprawdź, czy tego dnia odbył się start.
A potem spójrz na dane.





















