Przyzwyczailiśmy się myśleć, że ewolucja człowieka dobiegła końca.
Błąd.
Naciski doboru naturalnego wywierają na nas nieubłagany wpływ, czy to ze strony dzikiej przyrody, czy też konsekwencji naszych własnych nawyków. Najnowsze dowody sugerują, że ludzie żyjący na zimnych wyżynach Andów wciąż ewoluują, a dzieje się tak za sprawą bardzo skromnego składnika.
Ziemniak.
Obecnie można go spotkać wszędzie, ale społeczności lokalne udomowiły go tysiące lat temu. Ta historia jest prawdopodobnie powodem, dla którego ich ciała po cichu przeprogramowały się, aby metabolizować skrobię wydajniej niż prawie jakikolwiek inny człowiek.
Pytanie o liczbę kopii
„Wyżyny andyjskie są skarbnicą badań nad adaptacją” – mówi antropolog z UCLA, Abigail Bigham. Zwykle mówimy o braku tlenu i tym, jak tkanki cierpią z powodu głodu powietrza. „Ten przypadek dowodzi, że dieta może zdziałać te same cuda”.
Ewolucja to czas plus presja. Ciało ulega rozkładowi pod wpływem ekstremalnego ciepła, braku tlenu i promieniowania. Ale w grę wchodzą także czynniki bardziej miękkie, takie jak jedzenie, które spożywasz dzień po dniu przez stulecia.
Kilka lat temu zespół Bighama zauważył, że rdzenni Peruwiańczycy znali genetyczne „sztuczki” umożliwiające trawienie skrobi, których nie posiadali ci, którzy niedawno przeszli na dietę ziemniaczaną.
Rozszerzyli swoje poszukiwania i przeanalizowali genomy na całym świecie. Szczególnie wyróżniali się Keczuowie, lud o głębokich andyjskich korzeniach.
Wyróżniają się tak bardzo, że przyciągają wzrok.
Zaleta genu AMY1
Większość ludzi ma gen AMY1. Odpowiada za wytwarzanie w ślinie amylazy, substancji, która już w jamie ustnej zaczyna rozkładać węglowodany.
Zazwyczaj w każdej komórce człowiek ma od dwóch do dwudziestu kopii tego genu. Średnia światowa wynosi siedem.
Zespół przeanalizował 3723 genomy z 85 różnych grup. Ile kopii mają keczua z Peru? Średnio dziesięć.
Nie jest to taki duży skok. Ale wystarczające.
„Zapewnia to przewagę w zakresie przetrwania na poziomie 1,2% na pokolenie” – szacuje się w badaniu.
Brzmi nieistotnie.
Dopóki nie pomnożysz tego na wiele pokoleń.
Rzeźbienie genomu
Biolog Omer Gokcen z Uniwersytetu w Buffalo nazywa to rzadkim momentem jasności. „Podejrzewaliśmy, że dieta kształtuje geny, ale tego rodzaju dowody są niezwykle rzadkie”.
Oto jak to się prawdopodobnie stało.
Ziemniaki pojawiły się w diecie około 10–16 tysięcy lat temu. Osoby z małą liczbą kopii genu AMY1 miały trudności z przyjęciem nowej podstawowej rośliny uprawnej. Być może częściej chorowali. Być może mieli mniej dzieci, które przeżyły. Ci, którzy mieli wiele kopii, prosperowali. Rozmnożyli się. Inne wymarły.
Gokcen ujął to elegancko:
Ewolucja to nie konstrukcja budynku,
i rzeźba-rzeźba.
Nie stworzyli nowych kopii genu z dnia na dzień. Słabe punkty po prostu zostały usunięte, aż pozostały tylko te, które tolerowały skrobię.
Tymczasem populacje pochodzące od Majów nie mają tej adaptacji. Z ziemniakami nie mieli długiej historii. Nie było też presji selekcyjnej. Po prostu inne wyniki.
Co dalej?
Ramy czasowe idealnie odpowiadają historii żywienia. Gen istniał przed pojawieniem się rolnictwa, ale jego częstotliwość gwałtownie wzrosła, gdy w Andach zaczęto aktywnie uprawiać ziemniaki.
To podważa debatę na temat „diety paleo”. Przystosowanie się do pożywienia wymaga czasu, ale w skali geologicznej następuje szybko. Być może technologia nie jest jedynym motorem naszej ewolucji.
Jedzenie też ma wielką moc.
„Kiedyś wszyscy jedli lokalną żywność” – mówi genetyk ewolucyjny Kendra Schirru. “Teraz wszystko importujemy. Gdybyś musiał przemierzyć cały świat, żeby zmienić dietę, wszystko potoczyłoby się wolniej. A teraz? Codziennie jemy jedzenie z całego świata. “
Zadaje nam pytanie:
Co się stanie teraz, gdy cała planeta je frytki?





















