Zielony sygnał zamiast czerwonego to zły pomysł.
Cameron Patterson z Uniwersytetu w Lancaster twierdzi, że kosmiczne burze mogą spowodować dokładnie taki scenariusz. Często. Kolejowe systemy elektryczne w Wielkiej Brytanii i innych krajach pozostają puste i podatne na zagrożenia. Najgorszy scenariusz to coś więcej niż tylko opóźnienie. To śmiertelna katastrofa.
„Mogą wystąpić awarie w systemach alarmowych… Musimy się na to przygotować już teraz.”
Słońce to nie tylko światło i ciepło. Nieustannie bombarduje nas naładowanymi cząsteczkami. To jest wiatr słoneczny. Daje nam piękne zorze. Ale czasami Słońce „kicha” z niesamowitą siłą. Burze słoneczne. Zakłócają pole magnetyczne Ziemi. Tak, towarzyszom się to nie podoba. Ale powierzchnia planety nie jest przed nimi chroniona.
Zmieniające się pole magnetyczne indukuje prąd. Wszędzie. Łącznie z szynami.
Jest to ważne, ponieważ wiele sieci kolejowych wykorzystuje prąd stały przepływający przez szyny, aby „wyczuć”, gdzie znajduje się pociąg. Gdy przejeżdża pociąg, prąd się zmienia. Prosta fizyka. Ale potem następuje burza słoneczna. Wstrzykuje do mieszaniny prądy indukowane geomagnetycznie. Czujniki się mylą.
Zielony zmienia się w czerwony. Czerwony – zielony.
Patterson poruszył ten temat na spotkaniu Europejskiego Towarzystwa Geofizycznego w Wiedniu. Wskazał na prędkość. Pociągi poruszają się szybko. Jeśli ostrzeżenie nadejdzie za późno, nie będziesz miał czasu na hamowanie. Czy martwienie się pogodą kosmiczną to paranoja?
Istnieją precedensy. Lipiec 1982, Szwecja. Sygnały się zamieniły. Podłączano je do prądów płynących przez szyny. Patterson podejrzewa jednak, że przeoczyliśmy dziesiątki podobnych przypadków.
Dlaczego? Zanim inżynier przybędzie, aby sprawdzić problem, burza już się skończy. Wszystko będzie w porządku. Złożą raport o „nieznanych przyczynach” i pójdą dalej. Rosyjscy badacze odkryli już korelację. Większość inżynierów nie podnosi wzroku. Patrzą w dół.
Nawet jeśli przeżyjesz zmianę z czerwonego na zielony, proces odwrotny jest nie mniej niebezpieczny. Zielony zmieniający się w czerwony powoduje ogromne korki. Pasażerowie mogą wysiadać z zatrzymanych pociągów na czynne tory. To także katastrofa, która może się wydarzyć.
Prawdopodobieństwo jest oczywiście małe. Takie silne burze? Może raz na 30 lat.
Patterson przypomina ludziom o powszechnej pułapce: w następnym miesiącu może wydarzyć się wydarzenie, które zdarza się raz na 100 lat. On nie ma pamięci. Dość duża burza spowoduje przerwy w dostawie prądu. Masowy chaos.
Nie wszystkie pociągi korzystają z tego starszego pantografu na torach. W niektórych krajach czujniki magnetyczne zliczają prędkość kół. Tak naprawdę nie wiemy, czy są chronione przed prądami indukowanymi. To jest pytanie otwarte.
Do tego dochodzi infrastruktura lotnicza. Transformatory na liniach elektrycznych. Mechanizm pochylania do krzywizn. Komunikacja radiowa. Nawigacja satelitarna. Wszystko to cierpi podczas silnej aktywności słonecznej. Sieć jest połączona, a burza widzi wszystko.
Patterson współpracuje obecnie z Network Rail i organami ds. bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii. Próbuję wzmocnić systemy. Przyznaje, że nakłonienie ludzi do rozpoczęcia rozmowy było trudne. Ludzie mają tendencję do ignorowania tego, czego nie mogą zobaczyć na niebie. Ale teraz słuchają.
Magnus Wieck ze Szwedzkiego Instytutu Kosmicznego zgadza się z ukrytym niebezpieczeństwem. Zakłócenia są krótkotrwałe. Znikają, zanim ktokolwiek zdąży zapisać, dlaczego tak się stało.
Szwecja próbowała rozwiązać ten problem kilkadziesiąt lat temu. W latach 50. Zmodernizowali system kolejowy po zmianie sygnalizacji z czerwonej na zieloną w latach 30. XX wieku. Wydarzenie z 1982 r. było mniej krytyczne, ponieważ sygnał zmienił kolor na czerwony, powodując raczej zatrzymanie niż pozwolenie na kontynuację. Ale Vic nie jest pewien, czy zagrożenie jest dziś w pełni zrozumiałe.
„Nie wiedzą, co było przyczyną i nie mają dowodów”.
Szwedzki Urząd ds. Transportu działa ślepo na dane historyczne. Myślą o sprawdzaniu krzyżowym zapisów burz z dziennikami błędów. Nie jest to jeszcze oficjalny projekt.
Mamy dane. Po prostu nie rozważaliśmy ich razem. Być może powinniśmy.
